Maciejowa zimą z dziećmi – praktyczny przewodnik i nasza relacja

Gorce to góry niezwykle przyjazne rodzinom, a szlak na Maciejową (837 m n.p.m.) z Rabki-Zdrój to absolutna klasyka. Jeśli szukasz trasy, która nie zniechęci malucha, a starszakowi zapewni frajdę ze zjazdów na sankach, ten kierunek będzie strzałem w dziesiątkę – zwłaszcza że to zaledwie godzina drogi z Krakowa i dwie z Tarnowa. Naszą przygodę rozpoczęliśmy właśnie w Rabce-Zdrój, która jest świetną bazą wypadową nie tylko na górskie szczyty. Jeśli planujecie zostać tu na dłużej lub szukacie dodatkowych inspiracji, koniecznie sprawdźcie mój wpis: 👉 [Co robić w Rabce-Zdrój zimą? – Najlepsze atrakcje dla rodzin].

Parking w Rabce-Zdrój

Startujemy z ulicy Przełęcz w Rabce-Zdrój. Tu masz dwie opcje:

  1. Parking darmowy (ul. Przełęcz): Znajduje się na samym początku szlaku. Jest niewielki, więc aby zdobyć miejsce, trzeba być tu naprawdę wcześnie rano.
  2. Parking płatny Maciejowa „Na szlaku”: Znajduje się kawałek wcześniej. Koszt to 20 zł za cały dzień (cena na styczeń 2026).
    • Wskazówka: Zimą parking bywa nieodśnieżony – solidne opony zimowe to podstawa, by nie utknąć w zlodowaciałym błocie.

Z parkingu do początku czerwonego szlaku idzie się zaledwie kilka minut.

Szlak na Maciejową: Czas przejścia i stopień trudności

Wybraliśmy szlak czerwony, który jest łagodniejszy i idealny dla małych nóżek. Istnieje alternatywa w postaci czarnego szlaku – jest on krótszy, ale znacznie bardziej stromy i wymagający.

  • Nasze tempo: Ruszyliśmy o 10:50, a w Bacówce byliśmy o 12:36.
  • Czas w górę: Niecałe 2 godziny (spokojnym krokiem, z postojami).
  • Czas w dół: Nieco szybciej, zwłaszcza z fragmentami zjazdowymi.
  • Całość wycieczki: Z odpoczynkami zajęła nam ok. 4,5 godziny.

Nasza relacja: Raczki, sanki i „weź mnie na rączki”

Trasa na Maciejową jest technicznie łatwa, ale umówmy się – dla małych, 3-letnich nóżek to wciąż spore wyzwanie. Zgodnie z przewidywaniami, w połowie podejścia usłyszeliśmy legendarne: „Mamo, weź mnie na rączki!”. To był ten moment, w którym nasze przygotowanie uratowało sytuację.

Dla najmłodszego członka rodziny wzięliśmy plastikowe sanki do ciągnięcia. Wiemy, że sanki na szlaku to temat, który czasem budzi emocje u innych turystów, ale dla rodzin z maluchami to ogromne ułatwienie. Szlak i tak jest wyślizgany przez setki butów, a dzięki sankom uniknęliśmy kryzysu i mogliśmy iść dalej bez noszenia dziecka na plecach.

Początek trasy był co prawda wymagający, bo przez zamarznięte koleiny (szlak jest też drogą dojazdową) sankami trochę rzucało. Jednak wyżej, na polanach, jazda bokiem szlaku po śniegu była już czystą przyjemnością. Jeśli chodzi o warunki, na trasie był zamarznięty śnieg i lód. Mieliśmy w plecakach raczki, ale ostatecznie ich nie założyliśmy – najbardziej śliskie miejsca dało się bezpiecznie obejść bokiem po miękkim śniegu.

Widoki? Oszałamiające! Na początku za naszymi plecami widzieliśmy Babią Górę, a im bliżej szczytu, tym bardziej wyłaniały się Tatry. Mimo ostrego słońca panorama Gorców zrobiła na nas ogromne wrażenie.

Nasze wrażenia: Co najbardziej nam się podobało?

Każdy z nas zapamiętał z tej wycieczki coś innego:

  • Mikołaj (3 lata): Dla niego najważniejsze były sanki i śnieg. Na początku na lodzie trochę nim trzęsło, ale wyżej na polanach zaczęła się super zabawa. Kiedy Mikołaj poczuł zmęczenie i nie chciał już iść, po prostu siadał na sanki i jechał, a my nie musieliśmy go nieść. Bardzo podobało mu się też ognisko przy schronisku.
  • Kornelia (8 lat): Dzielnie przeszła całą trasę o własnych siłach. Miała frajdę z wypatrywania gór i z tego, że szlak był „urozmaicony” przez lód – omijanie go to była dla niej niezła przygoda. Ale najlepsze było na końcu: tuż przed parkingiem są polany po dawnym stoku, gdzie mogła się do woli wyjeździć na sankach.
  • Rodzice: My doceniliśmy słońce i piękne panoramy. Nawet jeśli przez ogromną kolejkę nie zjedliśmy tych słynnych racuszków z jagodami, to widok Tatr i Babiej Góry nam to wynagrodził. Fajnie było pobyć razem na powietrzu, bez pośpiechu, nawet jeśli po 5 godzinach wróciliśmy do auta w przemoczonych butach.

Bacówka PTTK na Maciejowej

Sama Bacówka jest niewielka, klimatyczna i… bardzo oblegana w weekendy. Od roku ma nowych właścicieli i przeszła remont, co widać w odświeżonych wnętrzach.

  • Co czeka na miejscu? Obok schroniska zimą rozpalone jest ognisko z grillem – świetna opcja dla tych, którzy wolą własny prowiant od stania w kolejce. Z boku Bacówki znajdziecie też stoliki z ławkami, które są idealnym punktem widokowym na okoliczne wzniesienia.
  • Jedzenie w Bacówce. Marzyliśmy o słynnych racuszkach z jagodami, ale kolejka była tak długa, że tym razem musieliśmy odpuścić.

Co dalej?

Z Maciejowej możecie kontynuować wędrówkę na Stare Wierchy (ok. 40 min) lub dalej na Turbacz (dodatkowe 4 godziny – to jednak opcja raczej bez małych dzieci). My wybraliśmy powrót tą samą drogą, ciesząc się zjazdami na dawnym stoku narciarskim bliżej parkingu.

Praktyczne wskazówki w pigułce:

  • Ubiór: „Na cebulkę”. Dzieci w spodnie i buty śniegowce (po 5 godzinach w śniegu mogą przemoknąć, więc warto mieć coś na zmianę w aucie).
  • Prowiant: Termos z ciepłą herbatą i przekąski to mus, zwłaszcza gdy kolejka w schronisku przeraża.
  • Sanki: Warto, ale przygotuj się na ich ciągnięcie przez zlodowaciałe koleiny na dole.

Czy warto wybrać się na Maciejową?

Wycieczka na Maciejową z Rabki-Zdrój to idealny kompromis między aktywnym wypoczynkiem a rodzinną zabawą na śniegu. Mimo tłumów w weekendy i zlodowaciałego podejścia w zacienionych miejscach, widok Tatr i radość dzieci zjeżdżających na sankach wynagradzają każdą minutę wysiłku.

Nasza rada: Wyruszcie jak najwcześniej, by uniknąć problemów z parkingiem i największych kolejek w schronisku!

❓ FAQ: Maciejowa zimą z dziećmi

1. Gdzie najlepiej zaparkować w Rabce-Zdrój idąc na Maciejową?

Najbliżej szlaku znajduje się mały, darmowy parking przy ul. Przełęcz, jednak szybko się zapełnia. Alternatywą jest płatny parking Maciejowa „Na Szlaku” (koszt ok. 20 zł za dzień). Warto pamiętać, że zimą parking ten bywa nieodśnieżony, więc przydadzą się dobre opony.

2. Ile czasu idzie się do Bacówki na Maciejowej z dziećmi?

Z dziećmi w wieku 3 i 8 lat, idąc spokojnym tempem z przerwami, dojście do Bacówki zajmuje niecałe 2 godziny (ok. 1h 45 min). Cała pętla z odpoczynkiem i powrotem zajmuje około 4,5 godziny.

3. Czy szlak na Maciejową nadaje się na sanki?

Tak, czerwony szlak jest odpowiedni na sanki, zwłaszcza na otwartych polanach pod szczytem. Należy jednak uważać na samym początku trasy, gdzie mogą występować głębokie, zlodowaciałe koleiny od samochodów dojazdowych.

4. Który szlak wybrać: czerwony czy czarny?

Dla rodzin z małymi dziećmi zdecydowanie polecamy szlak czerwony – jest łagodniejszy i szerszy. Szlak czarny jest krótszy, ale znacznie bardziej stromy i trudniejszy, szczególnie w warunkach zimowych.

5. Czy w Bacówce na Maciejowej można zjeść ciepły posiłek?

Tak, Bacówka oferuje domowe jedzenie (słynne racuszki z jagodami, kwaśnica, kotlet schabowy, czy placki ziemniaczane). Warto jednak wiedzieć, że w zimowe weekendy schronisko jest bardzo popularne i kolejki do kuchni mogą być bardzo długie. Na zewnątrz dostępny jest również grill i miejsce na ognisko.

6. Czy na szlaku potrzebne są raczki?

Zimą szlak bywa oblodzony i śliski. Choć często da się przejść miękkim śniegiem bokiem trasy, warto mieć raczki w plecaku dla własnego bezpieczeństwa i komfortu, zwłaszcza na bardziej wyślizganych odcinkach w lesie.

7. Jak daleko jest z Krakowa lub Tarnowa do Rabki-Zdrój?

Dojazd z Krakowa zajmuje około 1 godziny (trasą S7 – Zakopianką). Z Tarnowa podróż trwa około 2 godzin. To idealna opcja na jednodniową, rodzinną wycieczkę.