Gruzińska Droga Wojenna – gdzie się zatrzymać – najciekawsze miejsca na drodze z Tbilisi do Władykaukazu


Mając do dyspozycji kilka dni w Gruzji, zdecydowaliśmy się wybrać na przejażdżkę, a następnie na wycieczkę w kaukaskie góry. Aby tam dotrzeć ze stolicy kraju, Tbilisi, musieliśmy przemierzyć kilometry, Gruzińską Drogą Wojenną, czyli głównym szlakiem przechodzącym przez góry Wielkiego Kaukazu.

Kilka słów o trasie

Gruzińska Droga Wojenna to szlak prowadzący z Tbilisi do Władykaukazu, znajdującego się w Północnej Osetii (autonomiczna republika, wchodząca aktualnie w skład Federacji Rosyjskiej). Łącznie liczy on 208 km. Nam natomiast udało się zobaczyć ok. 130 km, czyli od Tbilisi do Stepancminda (dawniej Kazbegi), bowiem nieco dalej znajduje się granica Gruzji z Federacją Rosyjską, a nam nie było to po drodze.

Reklama

Zobacz wideo z trasy:

Droga zachwyca majestatycznymi krajobrazami już od samego początku, prowadząc przejezdnych w niezapomnianą podróż wgłąb gór Wielkiego Kaukazu. Już w starożytności biegł tędy szlak, łączący Kaukaz Południowy z Północnym.

Kiedy Gruzja znajdowała się pod panowaniem carskiej Rosji, na początku XIX wieku, trwały tam krwawe bitwy, dzięki czemu trasa zyskała miano drogi wojennej.

Zbiornik Żinwali

Jak przemierzyliśmy część drogi wojennej?

Chcąc dostać się do Kazbegi z Tbilisi udaliśmy się na stację autobusową Didube, nieopodal stacji metra o tej samej nazwie. Kilka sekund trwało nasze czekanie na to, by jeden z taksówkarzów zaoferował nam podróż w wygodnym samochodzie do naszego miejsca docelowego, wraz z kilkoma przystankami na trasie (obok najciekawszych miejsc). Koszt takiej usługi w jedną stronę (ok. 130km) wyniósł 20 Lari na osobę (ok. 35zł). Nie zastanawiając się ani chwili, chcąc zobaczyć nieco więcej niż z nieco tańszej marszrutki (Kazbegi – Tbilisi, 10 lari), postanowiliśmy skorzystać z usług.

Nasz kierowca okazał się serdecznym człowiekiem. Jego styl jazdy, choć mocno brawurowy, był bardzo pewny. Z chęcią zatrzymywał się na trasie przy ciekawych miejscach, a w jego aucie grała klimatyczna muzyka, dzięki czemu mogliśmy przeżyć tę wyprawę dużo mocniej. Pod sam koniec poczęstował nas, regionalnym przysmakiem – czurczchelą, którą określił jako „Georgian Snickers”.

Twierdza Ananuri

Miejsca warte zobaczenia

Nasz pierwszy przystanek miał miejsce 50 km od Tbilisi, przy akwenie wodnym Zhinvali, gdzie znajdowała się hydroelektrownia, a woda miała piękny turkusowy kolor. Latem turyści chętnie przychodzą na plaże i zażywają kąpieli w zbiorniku Żinwali.

Reklama

Nieco dłuższą przerwę zrobiliśmy kilkanaście kilometrów dalej, przy fortecy Ananuri (ანანურის ციხის კომპლექსი). Oddalona o 16 kilometrów, pochodząca z przełomu XVI i XVII wieku, niegdyś rezydencja książąt Argawi w obrębie swych murów skrywa niezwykle ciekawą cerkiew zaśnięcia NMP z XVII wieku, w której znajdują się między innymi dobrze zachowane freski, ukazujące sceny Sądu Ostatecznego.

Wraz z upływem kilometrów trasa znajdowała się na coraz większej wysokości, dzięki czemu śnieg utrzymywał się tutaj zdecydowanie dłużej niż na niższych poziomach. Co za tym idzie, przy trasie znajduje się jeden z najbardziej rozpoznawalnych gruzińskich kurortów narciarskich, Gudauri, znajdujący się na niemalże 2200 m n.p.m. Ośrodek ma do zaoferowania trasy o różnym stopniu trudności, liczące prawie 20 km.

Pod monumentem przyjaźni gruzińsko-sowieckiej

Kilka kilometrów dalej znajduje się najwyżej położony punkt drogi (2379 m n.p.m), Przełęcz Krzyżowa, a nieco  niżej znajduje się olbrzymi monument wybudowany w  1983 roku, zwany Pomnikiem Przyjaźni Rosyjsko-Gruzińskiej. W środku budowli znajduje się mural przedstawiający sceny z historii Gruzji i Rosji. Pomnik został wybudowany pośrodku gór, a majestatyczne widoki na kaukaskie góry zachwycą każdego.

Droga dalej prowadzi do Kazbegi (wkrótce obszerny wpis o naszej wyprawie do Gergeti i cerkwi Cminda Sameba), gdzie zakończyliśmy naszą podróż po tej, jakże majestatycznej trasie. Nieco dalej znajduje się przejście graniczne z Federacją Rosyjską. Obecnie jest ono otwarte.

Galeria

Mapa

Komentarze

Komentarze do wpisu

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *