Teneryfa (Wyspy Kanaryjskie) dla aktywnych w cztery dni – nasz plan wycieczki


Jak dobrze wiecie  z chęcią dzielimy się wiedzą potrzebną do realizacji bezproblemowych i fascynujących podróży. Tym razem chcemy Wam przedstawić nasz plan wycieczki, jaki zrealizowaliśmy w grudniu 2017 roku na jednej z najpiękniejszych i zróżnicowanych wysp Atlantyku, czyli Teneryfie.

Warto zauważyć, że Teneryfa leży na terytorium Hiszpanii, a więc także Unii Europejskiej w strefie Schengen, dzięki czemu turyści z Polski praktycznie bez kontroli mogą opuścić pokład samolotu. Obowiązująca waluta to Euro. Lądując na Teneryfie zyskujemy godzinę czasu, a więc kiedy w Polsce jest 21:05, na Teneryfie jest dopiero 20:05.

Jak dostać się na Teneryfę?

Na Teneryfę dostaliśmy się bezpośrednim samolotem linii lotniczej Ryanair z Krakowa na południowe lotnisko tej wyspy. Koszt biletu na Mikołajki 2017 roku wyniósł nas ok. 250-300zł tam i z powrotem.

Czym podróżować na Teneryfie?

Będąc na wyspie zdecydowanie najlepszym, tanim i wygodnym środkiem transportu jest samochód. Drogi na Teneryfie są szerokie, a asfalt jest w świetnym stanie i bez dziur.

Przy lotniskach mnóstwo firm oferuje usługi związane z wypożyczeniem auta. Rezerwując odpowiednio wcześnie (przez internet) możemy wyłapać niebywałe okazje. Nam udało się wynająć pięcioosobowe auto VW Polo w firmie Goldcar za 70 € (Premium Pack) na cztery dni, czyli ok. 13 € za osobę!

Warto doczytać czy nasza rezerwacja internetowa obejmuje możliwość szybkiego wypożyczenia samochodu z odbiorem od razu na parkingu. Dzięki czemu unikniemy stania w kolejce i od razu będziemy mogli się skierować na parking, gdzie będzie znajdować się stanowisko firmy, w której zamierzamy wypożyczyć samochód.

Jeśli nie jesteśmy przekonani do wypożyczenia samochodu, nie ma obawy. Na wyspie sprawnie działa także transport publiczny, jak i taryfa, a rozkłady jazdy wraz z cennikiem można zobaczyć już na lotnisku.

Przykładowy rozkład jazdy busów i taryfy (TAXI) umieszczony przy lotnisku Tenerife Sur(TFS):

Noclegi na Teneryfie

Wszystkie noclegi zdecydowaliśmy się zamówić poprzez Airbnb, wynajmując apartament w Los Gigantes dla pięciu osób. Koszt wynajmu za trzy noce wyniósł nas około 600zł.

1. Dzień – Los Gigantes

Z Krakowa na Teneryfę leci się około 5 godzin 30 minut, a więc my, wylatując z Polski o godzinie 6:30, byliśmy na miejscu około godziny 11:00. Szybko załatwiliśmy formalności związane z wypożyczeniem samochodu i wyruszaliśmy z lotniska Tenerife Sur(TFS) do naszego kurortu, zwanego Los Gigantes.

Widok na Los Gigantes

Więcej o Los Gigantes możecie poczytać tutaj: https://www.turysta.org/los-gigantes-niewielkie-miasteczko-na-wyspach-kanaryjskich-z-przepieknym-widokiem-na-klify/.

W pierwszym dniu naszego pobytu na Teneryfie ograniczyliśmy się tylko do zwiedzania wspomnianego Los Gigantes, gdzie czekały na nas monumentalne klify, przepiękna oceaniczna plaża z czarnym piaskiem, a także dużo fajnych knajp i restauracji.

Klify z łodzi

2. Dzień – przygoda z dzikimi delfinami i chill out na plaży Abama

Drugi dzień na Teneryfie rozpoczęliśmy od niesamowitej przygody! Będąc w Los Gigantes warto skorzystać z oferty jednego z wielu biur podróży stacjonujących w porcie i całym mieście na rejs statkiem bądź motorówką wgłąb oceanu. Podczas takiej przygody zobaczyliśmy na żywo dzikie delfiny, a także udało się podpłynąć z bliska pod klify Los Gigantes. Czas trwania takiej wycieczki to dwie do trzech godzin. Koszt w zależności od dodatkowych usług i statku. My zapłaciliśmy 15 EUR od osoby.

Abama plaża

Więcej o rejsie we wspomnianym wpisie o Los Gigantes: https://www.turysta.org/los-gigantes-niewielkie-miasteczko-na-wyspach-kanaryjskich-z-przepieknym-widokiem-na-klify/

Po nieco ekstremalnym i pełnym przygód początku dnia, postanowiliśmy nieco zwolnić, by trochę odpocząć na piaskach wysp kanaryjskich, na jednej z przepięknych plaż. Zdecydowaliśmy się na plażę Abama (38687 Guía de Isora), którą polecił nam tubylec, i był to strzał w dziesiątkę!

Na miejscu znajduje się dość duży, darmowy parking, jednak do plaży trzeba będzie dojść ok. 1 km. Plaża sama w sobie jest dość kameralna, pod sam koniec drogi, będziemy musieli przejść kawałek schodami (dla osób mieszkających w hotelach nieopodal plaży dostępna jest winda).

3. Dzień – wyprawa na wulkan Teide, krótki wypad do Santa Cruz de Tenerife

Z samego rana, żądni kolejnych przygód, udaliśmy się do parku narodowego Teide, pośrodku którego znajduje się najwyższy szczyt Atlantyku – Pico del Teide (3718 m n.p.m.). Zdecydowaliśmy się na podróż kolejką linową, która tam i  z powrotem, kosztowała nas 27 euro.

Krater wulkanu El Teide

Uwaga! Temperatury pod wulkanem Teide bywają zdecydowanie niższe, jak na plaży (ok. 0 stopni C). Wejście na szczyt możliwe tylko z odpowiednią wejściówką, którą można zdobyć za darmo.

Więcej o wulkanie Teide i wejściówce możecie poczytać tutaj: https://www.turysta.org/pico-del-teide-na-teneryfie-zjawiskowy-wulkan-na-wyspach-kanaryjskich/

Wejście na sam szczyt oraz zejście pod końcową stację kolejki zajęło nam około jednej godziny.

W drodze powrotnej zdecydowaliśmy się objechać całą wyspę dookoła, wstępując po drodze do dwóch niezwykle uroczych miast – San Cristóbal de La Laguna oraz Santa Cruz De Tenerife (stolica Teneryfy). Obok pięknych deptaków w tych dwóch miastach można znaleźć m.in. dużo sklepików z pamiątkami, a także fajne restauracje z lokalnym jedzeniem.

Droga z Los Gigantes do Teide

4. Dzień – pobudka i powrót do Polski

Opuszczając Los Gigantes, jak i całą Teneryfę, warto wyruszyć nieco wcześniej, i to nie ze względu na odprawę na lotnisku, bowiem ta w grudniu była błyskawiczna, tylko ze względu na rozciągające się widoki na ocean, miasta oraz potężne góry, przy których co jakiś czas warto się zatrzymać i nimi nacieszyć.

Znajdź nocleg dzięki sprawdzonej wyszukiwarce Booking.com Booking.com

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *