Gruzja w 4 dni – Tbilisi, Kazbegi, Kutaisi – nasz plan wycieczki


Krótki przewodnik o tym, które miejsca zdecydowaliśmy się odwiedzić, będąc w połowie kwietnia na czterodniowym pobycie w Gruzji, państwa należącego geograficznie do Azji, jednak kulturowo zbliżonego do Europy.

Artykuł będzie jedynie zarysem, krótkim streszczeniem całej wycieczki. Wkrótce na łamach naszego portalu powinna ukazać się cała seria przewodników o tym kraju.


1. dzień – Tbilisi (თბილისი)

Lądując o godzinie piątej rano czasu lokalnego w Kutaisi, zdecydowaliśmy się szybko wymienić pieniądze (Euro i Dolary) na gruzińskie Lari (można to zrobić na lotnisku) i zakupić bilet na przejazd autobusem firmy Georgian Bus (20 Lari / osobę), jadącego do stolicy kraju, czyli Tbilisi. Kurs wymiany na lotnisku, jak i w miastach nie różni się zbytnio.

Przejazd z Kutaisi do Tbilisi trwał około 4 godzin, a więc z samego rana byliśmy już na miejscu. Georgian Bus swój końcowy przystanek w stolicy miał w pobliżu centrum, na Liberty Square (Freedom Square), skąd zaczęła się nasza piesza wycieczka po tym wspaniałym mieście. Plac jest bardzo ładny, na samym środku wielka statua.

Będąc blisko stacji metra można także nabyć kartę do tego transportu – Metromoney Card (2 lari), z której może korzystać kilka osób, a następnie poprosić by nabito ją za określoną ilość gruzińskich lari. Jeden przejazd metrem dla jednej osoby kosztuje 0.50 lari.

Idąc pięknymi uliczkami w kierunku Starego Miasta, jak i w samym sercu, będziemy mogli podziwiać przeróżne zabudowy: począwszy od pochylonej wieży zegarowej, wielu pomnikach (np. Wachtanga Gorgasali), bujnych mostach, skończywszy na łaźniach siarkowych czy przepięknych kościołach i cerkwiach (Cerkiew Metechi, cerkiew Świętej Trójcy), budowanych w kompletnie różnych okresach czasowych.

Wieczorem gorąco polecamy wjechać startującą z parku europejskiego (Europe Square) kolejką linową na szczyt góry (można płacić np. poprzez kartę Metromoney Card, koszt 1 lari / osobę). Będąc na szczycie naszym oczom ukaże się wspaniały widok na miasto. Można także podejść pod pomnik Matki Gruzji – Kartlis Deda, jak i okoliczne atrakcje (twierdza Narikala, ogród botaniczny).

2. dzień – Stepancminda (gruz. სტეფანწმინდა, daw. Kazbegi gruz. ყაზბეგი), przejazd Gruzińską Drogą Wojenną

W drugi dzień naszej wycieczki wybraliśmy się do miasteczka leżącego w sercu kaukaskich gór  – Stepancminda (Kazbegi). Dostać się tam można na różne sposoby. Przede wszystkim należy udać się na dworzec autobusowy Didube w Tbilisi, skąd odjeżdżają marszrutki i taksówki na wszystkie kierunki Gruzji. Będąc już w stolicy, na dworzec, w prosty sposób dostaniemy się metrem (nazwa stacji metra, taka sama jak dworca – Didube).

Będąc już na dworcu mamy do wyboru – przejazd marszrutką (koszt 10 Lari / osobę) lub taksówką (~20 Lari / osobę). W drugim przypadku będziemy musieli poczekać aż kierowca wypełni pojazd pasażerami, co jest z pewnością wadą. Zaletą jednak jest to, że w komfortowych warunkach możemy dotrzeć na miejsce, zwiedzając ciekawe miejsca na Gruzińskiej Drodze Wojennej. W przypadku marszrutki nie zawsze jest wiadomo, gdzie kierowca się zatrzyma, jeśli w ogóle. Przejazd z Tbilisi do Kazbegi, przy dość szybkim tempie, jakie serwują gruzińscy kierowcy, zajmuje około 3 godzin.

Będąc już na trasie warto zwrócić uwagę na jezioro Żinwali, twierdzę Ananuri, leżącą nad rzeką Aragwi, monumentalny pomnik przyjaźni rosyjsko-gruzińskiej, ale przede wszystkim na wspaniałe widoki na rozległe pasma Wielkiego Kaukazu.

Będąc już w Kazbegi, chcąc z bliska zobaczyć słynny monaster Cminda Sameba (cerkiew św. Trójcy), staniemy przed dylematem, w jaki sposób się tam dostać – taksówką czy pieszo? My wybraliśmy tę drugą opcję. Z miejsca skąd odjeżdżają przewoźnicy do Tbilsi, pod cerkiew i z powrotem, zajęło nam około 4 godzin. Szlak nie jest mocno wymagający, jednak warto ubrać dobre buty do wędrówek górskich, gdyż momentami może być stromo, a przy złej pogodzie ślisko. Jednak widoki na samej górze Wam to wynagrodzą!

Droga powrotna powinna zająć podobną ilość czasu. Warto zwrócić uwagę, że do Tbilsi ostatnia marszrutka odjeżdża o 17:00, w sezonie o 18:00.


3. dzień –  Kutaisi (gruz. ქუთაისი)

W trzeci dzień wycieczki zatrzymaliśmy się jeszcze przez chwilę w Tbilisi, by zobaczyć to, czego nie udało się w pierwszy. Mając do dyspozycji nieco więcej czasu warto rozważyć np. wycieczkę do Mchetty (gruz. მცხეთა), dawnej stolicy gruzińskiego królestwa Iberii, oddalonej o 25 km od Tbilisi lub miasta Gori (gruz. გორი), znajdującego się na trasie Tbilsi – Kutaisi. Nam się niestety nie udało zwiedzić tych miejsc, zamiast tego pozwiedzaliśmy jeszcze stolicę (np. łaźnie siarkowe).

Po południu udaliśmy się w drogę do Kutaisi. Tym razem zdecydowaliśmy się wrócić marszrutką (koszt 10 lari / osobę). Pojazdy tego typu z Tbilisi do Kutaisi odjeżdżają z dobrze znanego nam dworca – Didube.

W Kutaisi mamy możliwość zatrzymania się na różnych przystankach przy trasie, na której jedzie marszruta. My dojechaliśmy do samego końca, by zobaczyć dworzec autobusowy w tym mieście. Znajduje się on przy jedynej w mieście restauracji typu McDonald’s i przy stacji kolejowej Kutaisi II Railway Station.

 

4. dzień – Kutaisi, Jaskinia Prometeusza

W ostatni dzień naszej wycieczki z samego rana udaliśmy się do oddalonej o 20km od Kutaisi przepięknej Jaskini Prometeusza. Tym razem pomoc w transporcie zaoferował nam gospodarz, u którego spaliśmy. Kosztowało nas to 40 lari od całego przejazdu, a więc w przypadku grupy czteroosobowej wyszło 10 lari / osobę.

Na miejscu można zakupić bilet z przewodnikiem anglojęzycznym, rosyjskojęzycznym lub mówiącym w języku gruzińskim. Dodatkowo można też wykupić atrakcję w postaci przepłynięcia części jaskini łodzią. Zwykły bilet, bez łodzi, kosztował nas 7 lari za osobę (3.5 lari ulgowy). Jaskinię zwiedzaliśmy około godzinę.

Mając do dyspozycji trochę czasu w Kutaisi postanowiliśmy zobaczyć z bliska jak wygląda budynek parlamentu gruzińskiego, katedrę Bagrati, a także targ handlowy, na którym można było kupić świeże owoce czy też czurczchele (zwane potocznie „gruzińskimi snickersami”), w przyzwoitych cenach.

Jeśli pogoda i czas będzie sprzyjać warto rozważyć także zobaczenie Monastyru Gelati czy kanionu Okatse, znajdujących się nieopodal miasta Kutaisi. Nam niestety w ostatni dzień zabrakło i czasu i pogody. Jednak cały wyjazd bym cudowny i w przyszłości chcielibyśmy jeszcze nie raz wrócić do Gruzji!